– Lublin Lubi Larpy

Krak-ON 2025 okiem Shonsa

Krak-ON to festiwal larpowy, którego trzecia edycja odbyła się w dniach 21–23 listopada 2025 roku w Centrum Kultury Podgórza w Krakowie. Na program wydarzenia złożyło się ponad dwadzieścia chamber larpów. Nie będę w tekście omawiał ani odnosił się do rozegranych gier, ich designu, reżyserii etc. Zamiast tego skupię się na całym wydarzeniu. Mamy dzięki niemu miejsce do grania wielu różnych chamberów, które przywożą i wystawiają larpowcy z całego kraju. Co ważne, zaliczam się do tej grupy, więc w tekście możecie spodziewać się perspektywy zarówno osoby uczestniczącej w grach, jak i prowadzącej je. To był mój drugi Krak-ON i drugi w podwójnej roli. O ile postaram się skupić na przemyśleniach po edycji 2025, to myślę, że w części będzie można je odnieść również do roku 2024. Żeby w pełni zaznaczyć moją perspektywę, muszę również wspomnieć, że w przeszłości sam organizowałem i koordynowałem larpowe festiwale, a przed pierwszą edycją Krak-ONu spotkałem się z ówczesnymi organizatorami, podzieliłem się doświadczeniami i wnioskami z siedmiu edycji LubLarp Festiwalu.

Ten aspekt jest dla mnie szczególnie ważny, bo nie chciałbym być odebrany jako ktoś, kto uważa, że wie lepiej albo że zna jedyną słuszną metodę organizacji larpowego festiwalu. Przeciwnie. Im dłużej larpuję, obserwuję i współtworzę wydarzenia dedykowane chamber larpom, tym więcej różnych metod i podejść widzę. Od tych nastawionych na obsługę logistyczną, przez wydarzenia nakierowane na eksperymenty, konkursy albo takie, gdzie gracza traktuje się jak klienta, po festiwale społecznościowe, gdzie zaciera się podział na uczestników i prowadzących, a oczekiwaniem dla wszystkich jest wspólne zaangażowanie i przygotowywanie gier. To bardzo różne podejścia i nie chciałbym sugerować, że jedno jest lepsze niż inne. Ja mam pewne preferencje, ale celem tego tekstu nie jest wskazanie, że akurat Krak-ON robi coś lepiej (lub gorzej) niż inne imprezy.

Mam za to ogromną nadzieję, że ten wpis będzie użytecznym feedbackiem dla osób organizujących Krak-ON, ciekawym spojrzeniem dla innych organizatorów festiwali, ale też wartościowym tekstem dla tych, którzy zastanawiają się nad uczestnictwem w Krak-ONie w dowolnej roli (do czego zachęcam). Ja z całą pewnością mam zamiar zarówno wystawiać gry, jak i larpować w chamberach podczas przyszłych edycji tego wydarzenia!

Krak-ON 2025, larp „Matryca”, fot. Dariusz Majchrowicz, design i prowadzenie: Jakub Barański, organizacja: Krak-ON

Co podobało mi się najbardziej?

Moim zdaniem znakiem rozpoznawczym Krak-ONu jest profesjonalizm oraz kreowanie festiwalu, w którym osoba przyjeżdżająca „nic nie musi”. Jako twórca larpowy otrzymałem bardzo dużo i bardzo profesjonalnego wsparcia. Od spełnienia potrzeb logistycznych, przez scenografię, przestrzeń na grę, po dedykowaną (do mojej i tylko do mojej gry) osobę do pomocy. Momentami miałem wrażenie, że tego wysiłku i zaangażowania ze strony organizatorów jest aż nadto. W tym aspekcie Krak-ON to dla mnie w dużej mierze festiwal, na który mogę przyjechać z własnym chamber larpem i nie martwić się praktycznie o nic poza faktycznym poprowadzeniem gry. A prawdopodobnie w sytuacjach losowych byłbym również w stanie przekazać to prowadzenie lub uzyskać pomoc dedykowanego Opiekuna Larpowego.

Podobnie wygląda sytuacja ze strony osób grających. Oczywiście na część larpów (zależnie od ich specyfiki) potrzebne będzie przygotowanie kostiumu lub zapoznanie się z (obszerną lub nie) kartą postaci, ale to właściwie tyle. Nie jest wymagane żadne dodatkowe szczególne zaangażowanie, jak np. wsparcie w przygotowaniu lokacji, obsłudze gier czy przysłowiowym „noszeniu krzeseł”. Wydaje się, że z perspektywy uczestnika, który chce „kupić bilet i zagrać w grę”, to wydarzenie jest idealne. Oczywiście może to zabrzmieć nieco bezdusznie np. dla fanów społecznościowego podejścia organizacji wydarzeń, ale nie uważam, że trzeba oceniać to negatywnie. Taka decyzja organizatorów jest zwykle poparta ich ogromnym zaangażowaniem, pracą i wysiłkiem podczas festiwalu, wspartymi siłami wolontariuszy i Opiekunów Larpowych. Jest to moim zdaniem praca, która nigdy w całości nie będzie widoczna dla uczestnika, ale „kto wie, ten wie”, ile to jest pracy.

Natomiast wracając do wspomnianego wyżej uczestnika, który chce „po prostu zagrać w grę”, albo twórcy, który chce „po prostu wystawić grę”, to Krak-ON jest moim zdaniem wydarzeniem idealnym. W przypadku większości krakonowych gier nie trzeba się specjalnie przygotowywać, a logistycy i Opiekunowie Larpowi zadbają o ich przebieg. No serio, taki przykładowy uczestnik lub twórca „nic nie musi”! Jeżeli ktoś nie ma czasu, umiejętności, chęci, możliwości, czegokolwiek, co wymyślicie, żeby zaangażować się w kreowanie wydarzenia, a chce w nim brać udział jako uczestnik lub twórca, to moim zdaniem Krak-ON będzie dla niego superwygodnym miejscem i jest to jego największa zaleta.

Krak-ON 2025, larp „Spotkanie”, fot. Dariusz Majchrowicz, design i prowadzenie: Przemysław Głomb, organizacja: Krak-ON

Co było wyjątkowe?

Z tego, co podoba mi się najbardziej w Krak-ONie, wynika również to, co uważam za wyjątkowe. To aspekt, który dotyka logistyki i obsługi gier. Moim zdaniem jest to trudny element larpowych festiwali. Przy kilku, kilkunastu albo dobrze ponad dwudziestu weekendowych chamberach (jak na Krak-ONie) potrafi być to wyzwanie. Zapotrzebowania, wymogi, plany, ambicje, a czasem nawet marzenia larpowych twórców często nie znają granic i potrafią potężnie różnić się pomiędzy sobą. Jako larpowi designerzy lubimy eksperymentować, szukać nowych rozwiązań, składać nasze gry z elementów dotykających najróżniejszych dziedzin. To piekło osób zajmujących się logistyką larpowych festiwali. Metody, które widziałem i które wciąż działają, są różne: mamy fantastycznych logistyków, super złote rączki, scenografów-czarodziejów, larpowych producentów, którzy stają na głowie po to, żeby tylko designer mógł zrealizować swoją (nawet najbardziej szaloną) wizję.

Jednocześnie na larpowych festiwalach są to często najbardziej przeciążone osoby. Zdarza im się przepaść w magazynach albo przemieszczać się po larpowych lokacjach z prędkością światła, bo trzeba właśnie zrobić trzy różne rzeczy w pięciu różnych miejscach. Czasem zwyczajnie zaczyna brakować na to sił. Odpowiedzią Krak-ONu na ten problem oraz, moim prywatnym zdaniem, bijącym sercem wydarzenia są Opiekunowie Larpowi.

Każda gra, zatem również każdy prowadzący, ma dedykowaną do pomocy konkretną osobę, która ma zadbać o to, żeby jedynym zmartwieniem prowadzącego było… prowadzenie swojego larpa. Oczywiście te potrzeby są bardzo różne i nie będę się łudził, że każdy Opiekun będzie w stanie zadbać o wszystko. Czasem trzeba jednak sięgnąć po pomoc i wezwać logistyka, który specjalizuje się w technice, scenografkę, albo osobę o konkretnej wiedzy lub umiejętnościach. Ważne jest jednak to, że żadna osoba prowadząca ani żaden larp nie zostaje na Krak-ONie bez pomocy swojego Opiekuna. W moim przypadku obejmowało to (w ramach dwóch różnych edycji festiwalu i dwóch różnych larpów) m.in.: wcześniejsze spotkanie i przekazanie Opiekunowi założeń gry, przygotowanie go do ewentualnego zastąpienia osoby grającej (gdyby ktoś wypadł w ostatniej chwili), wsparcie w charakteryzacji graczy, wcielanie się w rolę NPC, obsługę świateł i nagłośnienia czy nawet proste danie mi znać, ile jest czasu do końca gry albo (bardzo ważne), żebym nie zapominał o piciu wody!

Na podstawie moich doświadczeń zaryzykuję stwierdzenie: Krak-ON nie działałby bez instytucji Opiekunów Larpowych. Zamknięcie opisu tej osoby w zdaniu „spraw, żeby osoba prowadząca nie musiała się niczym przejmować” jest bardzo proste, ale kluczowe. W końcu jest to też unikalna możliwość wzięcia udziału w festiwalu w specjalnej roli, a do zyskania jest nie tylko wdzięczność prowadzących, ale też wgląd w design gier, specyfikę reżyserii oraz „złoty bilet”, czyli opcja preferencyjnego zapisu na jedną z festiwalowych gier.

Oczywiście można powiedzieć, że krakonowi Opiekunowie Larpowi to „tacy wolontariusze”, ale moim zdaniem to jednak nieco więcej. Ich funkcja jest superdobrze dopasowana do specyfiki larpów, festiwalu oraz założeń i ducha Krak-ONu. Opiekunowie i Opiekunki, jeżeli to czytacie — dzięki za Waszą pracę, bo jest nie tylko bardzo dobra i potrzebna, ale moim zdaniem po prostu wyjątkowa!

Krak-ON 2025, larp „Matryca”, fot. Dariusz Majchrowicz, design i prowadzenie: Jakub Barański, organizacja: Krak-ON

Co można poprawić?

W tym segmencie pozwolę sobie na początku przypomnieć wstęp i jeszcze raz napisać: są różne metody organizowania festiwali larpowych. Wcale nie byłbym zdziwiony, gdyby to, co napiszę niżej, było omawiane przez grono organizatorskie, ale po prostu zdecydowali inaczej.

No więc… moim zdaniem na Krak-ON trudno się zapisać.

Nie chodzi tu nawet o to, jak duże jest zainteresowanie festiwalowymi grami, ale o terminy, formularze, pytania czy wybory, których trzeba dokonać. Może ten problem w mniejszym stopniu dotyczy zgłaszania gier, chociaż dla mnie ponad pół roku od terminu zamknięcia zgłoszeń do festiwalu to bardzo dużo. Natomiast jeżeli chodzi o zapisywanie się na gry, to dla mnie ten proces jest trudny i rodzi pewne zakłopotanie.

W ramach zgłoszeń na Krak-ON nie tylko wskazujemy gry, które nas interesują, ale również wypełniamy ankietę pytającą o nasze larpowe preferencje, np. lubiane typy wątków czy settingów. Mam z tym dwie trudności. Pierwsza to pytania ze skalami, w których „głosujemy” na emotikony, a nie na liczby. Cóż… nazwijcie mnie boomerem, ale jednak o wiele, O WIELE łatwiejsze byłoby dla mnie zaznaczenie, że lubię coś na 2 lub 7, a nie że na trochę bardziej albo trochę mniej smutną / wesołą emotkę. Natomiast to jest dla mnie jeszcze do przeżycia.

Trudniejsze są dla mnie pytania dotyczące larpowych preferencji. Rozumiem założenie systemu: dopasowanie najbardziej pasujących graczy do najbardziej pasujących gier. To bardzo podobne do klasycznych castingów na larpy. Wydaje mi się jednak, że w przypadku chamberów na tym festiwalu deklaracje chęci zagrania w gry (czyli to, co chcę w tym konkretnym momencie) trochę kłócą się z pytaniami o preferencje (czyli to, co najczęściej, również poza czasem Krak-ONu, preferuję). Żeby to zobrazować, podam przykładową sytuację, która nie miała miejsca, ale wydaje mi się, że pokaże, o co mi chodzi.

Załóżmy, że w programie jest larp sci-fi oraz larp horrorowy. Chcę bardzo zagrać horror, ale ten sci-fi również jest dla mnie ok. Zaznaczam. Następnie w ankiecie dostaję pytanie o to, jak bardzo lubię na larpach wątki/motywy sci-fi i horrorowe. No i tu robi się klops, bo tak się składa, że częściej gram / lubię / odnajduję się w motywach sci-fi, a mniej w horrorowych. Zatem moja odpowiedź jest odwrotna do chęci zagrania w gry. No i teraz, za każdym razem jest to frustrujące, bo staję przed pytaniem: czy powinienem odpowiadać na pytania o preferencje zgodnie z moim ogólnym / ponadczasowym podejściem (tak jest sformułowane pytanie), czy też powinienem trochę nagiąć rzeczywistość i udzielić takich odpowiedzi, które będą pasowały do gier, które akurat na tym festiwalu bardziej chcę zagrać. Trudne się wylosowało.

Nie jest to dla mnie łatwe. No wiecie, chciałbym być fair i uczciwy w stosunku do organizatorów, ale jednocześnie najbardziej chciałbym dostawać się na te larpy, które najbardziej chcę zagrać akurat w danym momencie (nawet jeżeli nie pokrywają się z moimi typowymi / standardowymi / ponadczasowymi preferencjami). Tak, żeby nie zostawiać tego w zawieszeniu: ostatecznie wypełniałem ten formularz, kierując się pierwszym, czyli chcąc być fair i szczerym, ale jednak było to dla mnie frustrujące.

Oczywiście wiem, że mogę po prostu zgłaszać się tylko na te bardzo chciane gry i np. wybierać tylko jedną w danym slocie, ale umówmy się — przy dużym zainteresowaniu festiwalem oraz dla przyjezdnych to trudne, bo może się okazać, że dostanę się tylko na 1–2 larpy, a żeby wyjazd się „opłacał”, to często chciałbym więcej. Trochę łatwiej mają oczywiście twórcy gier i Opiekunowie Larpowi dysponujący „złotymi biletami”, ale cały ten proces jest dla mnie jednak trochę trudny. Czy można go poprawić? Ja na pewno wolałbym, gdyby ankieta preferencji i pytania tam zawarte były sformułowane w taki sposób, żeby dotyczyły tego, co preferuję do zagrania właśnie na danym Krak-ONie, a nie tego, co preferuję zazwyczaj. Zdaję sobie sprawę, że to dopasowanie do gier może być wtedy mniejsze, ale chyba wolałbym czuć, że mam na to większy wpływ.

Warto pamiętać, że decydując się na udział w festiwalu larpowym, akceptujemy i godzimy się na zaproponowane zasady. Mnie może się nie podobać system zapisów na Krak-ON, ale godzę się na niego, dostosowuję i jestem szczery w formularzach. Nawet jeżeli momentami mnie on frustruje albo nie dostanę się tam, gdzie najbardziej bym chciał, to w żadnym momencie nie był to dla mnie powód, żeby chociażby rozważać rezygnację z udziału w Krak-ONie. To jest raczej niewygoda, a nie game changer.

Krak-ON 2025, larp „Matryca”, fot. Dariusz Majchrowicz, design i prowadzenie: Jakub Barański, organizacja: Krak-ON

Co pokazał mi ten festiwal?

Wydaje mi się, że Krak-ON jest obecnie „jedynym takim festiwalem” w polskim kalendarzu larpowym. „Jedynym takim”, tzn. takim, gdzie jest ogromny wkład pracy, ciężar spoczywający na logistykach, Opiekunach Larpowych, organizatorach oraz nacisk na profesjonalizm i na to, że przyjeżdżający twórcy i uczestnicy „nie muszą nic poza larpowaniem”. To też super przestrzeń do wystawiania swoich gier i realizowania ambitnych projektów. Wrócę tam na 100%. Wspomniany system zapisów praktycznie nie wpływa na moją decyzję o wyjeździe. Jest super, ale… powrót z Krak-ONu przyniósł mi też jeden smutny wniosek.

W latach 2014–2023 zorganizowałem ze świetną ekipą osób siedem edycji LubLarp Festiwalu. Zaryzykuję stwierdzenie, że w niektórych aspektach mieliśmy podobne założenia do ekipy Krak-ONu i momentami Krak-ON to dla mnie „ten festiwal, na który nigdy nie pojechałem, bo sam go robiłem” oraz kontynuator misji LLF. Nieco niezręcznie jest mi to pisać, bo z nikim tego nie uzgodniłem i nie chciałbym tego wciskać organizatorom Krak-ONu, ale no… niesamowicie cieszę się, że ktoś robi teraz festiwal larpowy o podobnym charakterze! Na pewno część rzeczy robią lepiej, niektóre inaczej, a pewne w sposób, którego ja bym nie wybrał. Nie chcę tego wartościować. Natomiast wydaje mi się, że to jest wciąż ogrom pracy i zaangażowania. Obserwuję to, jak aktywni są organizatorzy w trakcie wydarzenia, przypominam sobie czas i energię włożone w organizację podobnego wydarzenia i myślę sobie, że… o rany, już bym się czegoś takiego nie podjął, a na pewno nie w tym modelu. No i to nie jest tak, że go krytykuję, bo jak pisałem wcześniej — wrócę na Krak-ON, bo jest super. Jednak myśląc o potrzebnym nakładzie pracy, łapię się za głowę!

Krak-ON 2025, larp „Ostatnia ofiara”, fot. Dariusz Majchrowicz, design i prowadzenie: Grzegorz Bukowiec, organizacja: Krak-ON

Podsumowanie

Jestem fanem i twórcą chamber larpów! Chciałbym, żebyśmy mieli jak najwięcej chamber larpowych festiwali. Niestety, wydaje mi się, że wciąż jest ich stosunkowo mało, np. w porównaniu do liczby dużych weekendowych larpów. W dodatku niektóre typy festiwali nie są zbyt popularne. Krak-ON jest w swoim typie nie tylko najlepszy, ale obecnie chyba jedyny albo jednym z nielicznych. Wydaje mi się, że w związku z tym oraz w związku z tym, jakich nakładów energii wymaga, powinniśmy kibicować mu jak najmocniej! Ja będę robił to na pewno i już zastanawiam się nad zgłoszeniami larpów na kolejną edycję. Mam nadzieję, że się na niej spotkamy! Do zobaczenia!

Krak-ON 2025, fot. Klaudia Mikulec
Podobała Ci się ta relacja? Wesprzyj mnie na Patronite i pomóż tworzyć kolejne teksty w serii Okiem Shonsa!