Komedia zawsze spoko – TOP 5 larpów komediowych okiem Shonsa

Larp jest formą rozrywki, podczas której często bywa śmiesznie. Improwizowane role, brak scenariusza oraz często konieczność spontanicznego i szybkiego odegrania reakcji postaci sprzyjają zabawnym sytuacjom. Czy zawsze można o takim larpie powiedzieć, że jest to komedia? Nie. Śmiesznie bywa zarówno na wielkich grach fantasy, jak i na małych chamber larpach o „umieraniu w zimnej wodzie”. Nie ma w tym nic złego! Śmiech to zdrowie, a skoro warunki sprzyjają, to czemu nie skorzystać? Ba, całkiem często te komediowe sytuacje są fajnymi wspomnieniami z gier, w których dominuje inna stylistyka.

Bardzo lubię wspominać śmieszne sytuacje z gier. Daje mi satysfakcję nie tylko ich obserwowanie, ale również prowokowanie podczas larpa. Jeszcze bardziej jednak podoba mi się, kiedy z góry wiem, że to właśnie w takiej grze zagram, że to właśnie komedia będzie dominującą konwencją gry. O ile nie uważam, żebyśmy mieli do czynienia z przesytem takich larpów, to udało mi się wziąć udział w kilku, które dobrze wspominam do dzisiaj.

Przedstawiam moje TOP 5 larpów komediowych oraz kilka słów komentarza do każdego z nich. Poza 2-3 zdaniami zajawki lub linkami do miejsc, w których znajdziecie więcej, ważne wydaje mi się również konkretne zaznaczenie: co podobało mi się w danej grze oraz co (teoretycznie) może sprawić, że może się ona komuś nie spodobać.

miejsce 5. The Upgrade!
Olle Jonsson, Thorbiörn Fritzon i Tobias Wrigstad

The Upgrade to jeepform, czyli podgatunek larpów zakładający m.in. udział publiczności, bardzo często jawny i liniowy scenariusz, oraz możliwość reżyserowania gry w trakcie np. poprzez cięcia i powtarzanie scen. Uczestnicy gry wcielają się w pary, które postanowiły wziąć udział w szalonym reality show i przenieść związki na kolejny poziom.

The Upgrade może być rozegrany praktycznie bez wcześniejszych przygotowań. Wymaga jednak prowadzącej osoby, która zapozna się wcześniej ze scenariuszem. Ma przy tym całkiem sporą, jak na jeepform, liczbę graczy. Jeżeli kiedyś zdarzyło Wam się z zapartym tchem śledzić telewizyjny show w takim stylu, to gra, która może przypaść do gustu. Może nawet odpowiedzieć na pytanie „ciekawe, jak by to było wystąpić w takim programie”. Kto z nas nigdy się nad tym nie zastanawiał?

Z drugiej strony, scenariusz nie musi się spodobać osobom, które kompletnie nie widzą sensu istnienia takich programów. Poziom absurdu może być wysoki, a niekiedy nawet kosmiczny, z morderstwami i nawiedzającymi swoje byłe sympatie duchami włącznie. True story. Również, jeżeli nie lubicie śmiać się ze związków lub spraw sercowych, niekoniecznie może to być najlepsza dostępna komedia larpowa.

The Upgrade to jeepform, czyli podgatunek larpów zakładający m.in. udział publiczności, bardzo często jawny i liniowy scenariusz, oraz możliwość reżyserowania gry w trakcie np. poprzez cięcia i powtarzanie scen. Uczestnicy gry wcielają się w pary, które postanowiły wziąć udział w szalonym reality show i przenieść związki na kolejny poziom.
The Upgrade, fot. archiwum LubLarp

miejsce 4. O dwóch takich co weszli do stawu, a wyszli z jeziora
Natalia Rożek i Grzegorz Woźniczko

O dwóch takich…, popularnie Stawojezioro, to komedia obyczajowa osadzona w realiach Walii z początków XX wieku luźno inspirowana filmem „O Angliku, który wszedł na wzgórze a zszedł z góry”.. Kiedy cały świat zajęty jest myślami o wojnie, uczestnicy gry mają okazję skupić się na historiach i problemach małej lokalnej społeczności. Wszystko doprawione typowo brytyjskim humorem!

O dwóch takich… to bardzo ciepła i przyjemna gra, która jeszcze długo po rozegraniu może przywoływać uśmiech. Idealna, jeżeli macie ochotę na coś, po czym będziecie czuli się dobrze. Jak to na wyspach, znajdzie się miejsce na solidną dawkę autoironii i sarkazmu wypowiadanych z kamiennym wyrazem twarzy. Stawojezioro to zwycięska gra pierwszej edycji konkursu Larpowe Laury.

Jeżeli jest coś, co może nie spodobać się w larpie, to po pierwsze jego największa zaleta. Brytyjski humor przez jednych uwielbiany może być czymś, czego nie rozumieją inni. Jeżeli nie mieliście z nim do czynienia, wciąż polecam zagrać. Jeżeli nie bawią Was „brytolskie” żarty, to pewnie unikacie ich z daleka. O dwóch takich… to historia liniowa i chociaż w bardzo wielu momentach może to być komedia pomyłek i nieporozumień, to nie należy spodziewać się twistów fabularnych albo np. zaskakującego finału scenariusza.

O dwóch takich..., popularnie Stawojezioro, to komedia obyczajowa osadzona w realiach Walii z początków XX wieku luźno inspirowana filmem "O Angliku, który wszedł na wzgórze a zszedł z góry".. Kiedy cały świat zajęty jest myślami o wojnie, uczestnicy gry mają okazję skupić się na historiach i problemach małej lokalnej społeczności. Wszystko doprawione typowo brytyjskim humorem!
O dwóch takich co weszli do stawu, a wyszli z jeziora, LubLarp Festiwal 2017, fot. Bad Cat Studio

miejsce 3. Romeo i Merkucjo
Bartłomiej Gajdzis i Bartek Zioło

Romeo i Merkucjo to drugi jeepform na liście. Jak pewnie się domyślacie, nawiązuje do słynnego dramatu Williama Szekspira „Romeo i Julia”. Gra od wielu lat jest dostępna w internecie, ale wciąż dostarcza śmiechu kolejnym uczestnikom. Scenariusz skupia się na przyjaźni tytułowych bohaterów i chociaż czerpie garściami ze sztuki, to pozwala również na oryginalne zmiany.

Tak jak sztuka Szekspira była wielokrotnie adaptowana i przedstawiana w różnych realiach, tak Romeo i Merkucjo mogą zawitać do bardzo różnych scenerii. Ja miałem przyjemność zobaczyć ich już m.in. na pokładzie statku gwiezdnego USSS Verona oraz w rolach ulicznego gangu z lat 90. XX wieku. Scenariusz bardzo sprytnie skupia się na relacji, która łączy tytułowych bohaterów, ale nie zaburza rytmu oryginalnej historii. Jest też bardzo łatwy do przeprowadzenia i nie wymaga wielu uczestników.

Z drugiej strony, gra ma nietypową strukturę – 6 osób na zmianę wciela się role zarówno Romea i Merkucja, jak i innych potrzebnych postaci, co nie wszystkim musi się spodobać. W grze w ogóle nie pojawia się postać Julii. Scenariusz jest w sporym stopniu liniowy i elementu zaskoczenia spodziewajcie się raczej w gagach i interpretacjach klasyka niż zwrotach fabularnych.

Romeo i Merkucjo to drugi jeepform na liście. Jak pewnie się domyślacie, nawiązuje do słynnego dramatu Williama Szekspira "Romeo i Julia". Gra od wielu lat jest dostępna w internecie, ale wciąż dostarcza śmiechu kolejnym uczestnikom. Scenariusz skupia się na przyjaźni tytułowych bohaterów i chociaż czerpie garściami ze sztuki, to pozwala również na oryginalne zmiany.
Romeo i Merkucjo, LubLarp 2016, fot. Larpografia

miejsce 2. Party w Lifestyle Club
Katarzyna Kara i Agnieszka Kisiel

Szalony chamber-larp-impreza, który przenosi uczestników na dyskotekę pełną młodych, pięknych, bogatych… i zdecydowanie nie najbardziej inteligentnych ludzi w Polsce. Podczas typowej dla siebie imprezy nie stronią od alkoholu, używek, przygodnego seksu i „poważnych” rozmów o życiu nad butelką wódki. W inspiracjach od autorek: Pudelek.pl oraz Warsaw Shore!

Party w Lifestyle Club niemiłosiernie ciśnie po stereotypach i stylu życia, który jest bardzo daleko od tego, co uznaję za standard. Co przerażające, trzeba było naprawdę mało czasu, żeby „wczuć się” w panujący klimat i drastycznie obniżyć standardy zachowań. Absurdalna i dzika komedia, która wprowadziła mnie w stan euforii nieosiągalny w normalnym życiu! Na pewno pomogło również miejsce, którym był prawdziwy lokal, normalnie funkcjonujący w trakcie gry. Jeżeli pojawi się ogłoszenie o Party… odbywającym się w pubie lub klubie gdzieś w Polsce, to wjeżdżam w to na pełnej… no, zrobię wszystko, żeby pojechać!

Jest jednak niezerowa szansa, że to larp, który odrzuci wiele osób. Jeżeli mózg cierpi, a oczy krwawią przy oglądaniu Warsaw Shore lub czytaniu Pudelka, to czy chcecie dostać to na żywo? Nawet jeżeli „tylko” w formie larpa. Z pewnością nie wszyscy. O gustach trudno dyskutować, ale nie raz zdarzyło mi się, że np. zachwycający mnie film, dla kogoś innego jest zwykłym gniotem (Kto widział Deadpoola? 😛 ).

miejsce 1. Stowarzyszenie Miłośników Fantastyki w Mirowie
Anna Rogala i Michał Rogala

Czasem w internetowych dyskusjach o larpach pojawia się hasło „a może byśmy tak zagrali larpa o graniu w larpa”. Uwaga! To możliwe! W dodatku pozwoli przenieść się w czasie do roku 2001 i wziąć udział w pierwszym larpie Stowarzyszenia Miłośników Fantastyki w Mirowie! Oczywiście na tapecie jest Warhammer, a klub, jak to kluby fantastów, pełen jest nietypowych i szalonych person, w które przyjdzie wcielić się uczestnikom.

SMF w Mirowie to taki larp, podczas którego nie byłem w stanie powstrzymać śmiechu i utrzymać resztek powagi, odgrywając postać. Nie byłem jedyny! Na pewno pomogło to, że w pewien sposób mogłem śmiać się sam z siebie. Jeżeli byliście w klubie fantastyki lub graliście w larpy kilkanaście lat temu, to ta komedia to prawdziwe ZŁOTO. Nawet teraz banan wraca mi na twarz, kiedy przypominam sobie ludzi płaczących ze śmiechu. Autoironia na ekstremalnie wysokim poziomie! Nie bez znaczenia jest również to, że my – twórcy i uczestnicy larpów – możemy zobaczyć, jak rozwinęło się nasze hobby przez ten czas!

Stowarzyszenie Miłośników Fantastyki w Mirowie ma tę samą wadę, którą mają żarty i dowcipy, z których śmieję się najczęściej i najbardziej. To żarty sytuacyjne lub inside joke’i, które są niesamowicie śmieszne i zrozumiałe w danej chwili lub grupie osób, ale mogą zupełnie nie trafić do kogoś, kto nie czuje klimatu. Jest mi ciężko sobie wyobrazić, jak SMF zadziała dla grupy osób, które nigdy nie grały w larpy, nie były w klubach fantastyki etc. Czy wyjdzie źle? Nie zaryzykuję tego stwierdzenia, ale może być czymś zupełnie innym. Dla mnie była to najlepsza komedia larpowa, w której miałem okazję zagrać!

Komedia larpowa, czyli co?

Nie czuję się specjalistą od komedii larpowych. Tworząc powyższe zestawienie, kierowałem się przede wszystkim wspomnieniami dobrej i śmiesznej gry. Nie spotkałem się również z wieloma wpisami lub publikacjami, które traktowałyby o larpach-komediach. Szkoda, bo myślę, że zestawienie podobne do 5 tekstów, które czytam, zanim zacznę pisać larpa, ale skupione na komediach mogłoby być bardzo przydatne. Wydaje mi się natomiast, że mogę wskazać ważny element, który łączy gry wymienione w moim top 5. Twórcy każdej z nich nie tylko bardzo jasno komunikują, że jest to komedia, ale też zapowiadają, z czego będziemy się śmiali. We wszystkich przypadkach są to tematy raczej powszechne i ogólnie znane. Hasła „na podstawie dramatu Romeo i Julia”, „stereotypowa disco impreza”, albo „pierwszy larp w klubie fantastyki kilkanaście lat temu”, są bardzo klarowne i sprawiają, że wszyscy uczestnicy wiedzą, kiedy „szukać” zabawnych momentów i gdzie ma pojawić się komizm. Wszystkim zainteresowanym polecam sprawdzić, jak to działa w rzeczywistości na grach z mojego top 5, a jeżeli zainspiruje Was to dodatkowo do napisania kolejnych komedii larpowych, to z chęcią wezmę w nich udział!